Otwieram szafę i widzę swoją białą suknie ślubną, w której parę lat temu kroczyłam dumnie do ołtarza, aby powiedzieć sakramentalne „tak”. Do dzisiaj pamiętam doskonale ten dzień. Te wszystkie wesela, śluby były skromnie mówiąc niczym w porównaniu z moim wydarzeniem, a zaproszenia ślubne były po prostu idealne. Wiem, jestem mało skromna, ale ten dzień był po prostu wyjątkowy, dla mnie jak i mam nadzieję dla wszystkich gości, którzy przybyli na to wydarzenie. Nie wspomnę już o wcześniejszym stresie, który mnie dopadł, miałam też momenty załamania, kiedy stwierdziłam, że odwołuję ten cały ślub i wyjeżdżam daleko stąd. Niby takie proste, niby nie, może też być niezrozumiałe, ale tak właśnie wtedy myślałam. Dużym oparciem okazał się dla mnie mój obecny mąż, który ze wszystkich sił próbował mi pomóc. I jestem mu wdzięczna naprawdę za to. Tym bardziej, że miesiąc przed weselem okazało się, że krawcowa całkowicie sknociła moją suknie ślubną i nie nadawała się ona w ogóle do tego aby w ją założyć. Ale co zrobić. Na szczęście interwencja mojego męża była  nieoceniona. Dlatego stres przedślubny tak, ale w małej ilości, a wszystko będzie dobrze.

VN:F [1.9.22_1171]
Oceny: 0.0/10 (0 głosów)
VN:F [1.9.22_1171]
Oceny: 0 (z 0 głosów)